[Zwrotka 1: Słoń]
Tutaj sumienie i uczciwość są unikalnym darem
Jedni mają kaplicę, inni nieskończony balet
Jak walec musisz brnąć do przodu wytrwale
A system tak szczerze ma więcej wad niż zalet
Chłopaku, nalej, jebać gorzkie żale
Polityczny kabaret, kłamstwa na światową skalę
W górze środkowy palec, sram na wasze normy
Sram na rząd, na sądy i niebieskie uniformy
Musisz być odporny, dla nich jesteś nikim
Tu szkieły zamiast odznak mogłyby nosić swastyki
Zakłamane statystyki policyjnych guru
To wy uczycie ludzi nienawiści do munduru
Człowiek przyparty do muru stosuje obronny odruch
To oni powinni się bać nas, a nie na odwrót
Oni chcą nas otruć, zaszczuć i omamić
Jeśli myślisz podobnie do mnie, to jesteś z nami
[Refren: Bubel]
Jesteś z nami? Nie daj się omamić
Jedna miłość dla naszych ludzi - jazda z kurwami
Chociaż straszą wyrokami, tu życiе potrafi ranić
Nie zamieniłbym tego syfu na nic
Jеsteś z nami? Nie daj się omamić
Jedna miłość dla naszych ludzi - jazda z kurwami
Chociaż straszą wyrokami, tu życie potrafi ranić
Nie zamieniłbym tego syfu na nic
[Zwrotka 2: Bubel]
Łżesz jak pies - wracaj tam, skąd żeś jest
Reprezentuję pierdolony margines społeczny
Niebezpieczny w swych poglądach
Jesteś z nami albo się za siebie oglądasz
Wieczorami na tych osiedlach nietrudno o wpierdal
To tu przebiega najkrótsza droga z nieba do piekła
Tutaj jest mekka dilerów, dziwek i złodziei
Tu idole to bossowie kolumbijskich karteli
I wiesz co? Nie zamieniłbym tego syfu na nic
Chociaż tacy sami jak ja tu nie żyją marzeniami już
To nie poczekalnia dusz - to moje osiedle
To THC, M do C, do PIMNT
To moi ludzie., jedna miłość i jedność jak w Yakuzie
W gruzie czy na luzie, pozdro dla tych, co to musieli stąd uciec
Od stycznia po grudzień - jedna miłość brat
[Refren: Bubel]
Jesteś z nami? Nie daj się omamić
Jedna miłość dla naszych ludzi - jazda z kurwami
Chociaż straszą wyrokami, tu życie potrafi ranić
Nie zamieniłbym tego syfu na nic
Jesteś z nami? Nie daj się omamić
Jedna miłość dla naszych ludzi - jazda z kurwami
Chociaż straszą wyrokami, tu życie potrafi ranić
Nie zamieniłbym tego syfu na nic
[Zwrotka 3: Shellerini]
To kompani z szarego bruku - skąpani w ogniu
W ciągłym ruchu psy komuś założyły podsłuch
W mieście bożków, wódy i koksu, ciężkich długów
Rapu na wosku potu i trudu, chłopaku, spróbuj z gry nie wypaść
Gorzki smak życia, jedyne co ostatnio mówisz to słowo wybacz
Skrecze na szybach, na murach pestki, [?] na czarnym szlaku
Wciąż staram się nie zgubić, gram szczery music dla ludzi szczerych
Trudno uwierzyć, bo gdy życie studzi, dajemy radę przeżyć
Tu typy praktykują przemyt, wszczynają burdy
Każdy z nich wiemy, kiedy o coś pytają, kurwy, płoną luty
W pewne zaułki lepiej nie wchodź, realia śmierdzą i to nie żadnym Kenzo
Męczy przeszłość, dla nas jutro jakby za mgłą
Miejski żargon żegna PDG Gawrosz